Jak powstaje projekt ogrodu? – cz.1

Ostatni tydzień obfitował w wydarzenia, a co za tym idzie przemyślenia okołoprojektowe, które mnie poruszyły i czuję, że muszę przelać je na tekst. 🙂

Wiecie jak powstaje projekt (koncepcja) ogrodu? I dlaczego on „tyle” kosztuje, przecież niektórzy robią gratis do zakupu roślin? 🙂 Dlaczego ,,tu postawimy ławeczkę, tu drzewko, a tu może zawijasek ze ścieżki” – ma niewiele wspólnego ze słowem, które jako architekt krajobrazu rozumiem jako projektowanie…

Opowiem Wam skrótowo jak u mnie wygląda ten proces.

Detektyw arch. kraj.

Jak zawodowy detektyw – na początku zbieram i analizuję informacje – dokumentację. W ruch idą wszelkie mapy, zdjęcia, zestawienia, jeśli trzeba to także historyczne i przyrodnicze – dzięki nim, mam już ogólne pojęcie o kształcie terenu, oraz niektórych problemach, które mogą się pojawić.

Następnie „śledztwo”, czyli praca w terenie – wykonuję podstawowe pomiary, bo często rzeczywistość odbiega od tego co mamy na mapie. Wykonuje dokładną dokumentację fotograficzną w tym panoramy. Często proszę też o zdjęcia w różnych porach roku, albo różnych godzinach w ciągu dnia (żeby zobaczyć jak wędruje cień). Wykonuję analizę widoków – co warto eksponować, co zasłaniać, oraz co widać z najważniejszych miejsc w ogrodzie i okien budynku. Czasem trzeba też wykonać inwentaryzację roślin, które już rosną czy innych elementów jak ścieżki, altanka itp.

To jest też czas na przyjrzenie się glebie z bliska – jej strukturze, głębokości , pH, oraz roślinom wskaźnikowym. Od prawidłowego przygotowania gleby będzie zależała później kondycja posadzonych roślin.

Psycholog arch. kraj.

Potem jest praca z klientami. Najlepsze projekty powstają gdy nawiązuje się wzajemna nić sympatii. Dlatego nie zawsze podejmuję się wszystkich projektów. Chcę by obie strony miały że współpracy satysfakcję. Przechodzimy wspólnie przez gąszcz pytań, które pomagają poznać nie tylko co i komu się podoba, ale jakie są uświadomione, a czasem ukryte potrzeby wszystkich użytkowników ogrodu.

Jest to ciekawa część – pełna osobistych odkryć i niespodzianek, oraz weryfikacji początkowej wizji ogrodu z realnymi potrzebami i marzeniami. Często trzeba dotrzeć do sedna sprawy – bywa, że ktoś myśli o formowanych topiarach, bo kojarzą mu się z elegancją i porządkiem, skrycie zaś uwielbia naturalistyczną swobodę, ale obawia się bałaganiarstwa w takim ogrodzie. Praca trochę jak terapeuty – a już na pewno w momencie gdy pojawiają się ostre różnice zdań między małżonkami, które trzeba szybko łagodzić 🙂

Na tym etapie zaczynamy też pracę z wymianą inspiracji, która będzie trwała nieco dłużej, mniej więcej do pierwszej szkicowej wersji projektu.

ciąg dalszy nastąpi… 🙂

Ogród a wartość nieruchomości – wpis gościnny

aut. Katarzyna Lasocka

Eksperci i agenci biur nieruchomości są zgodni – ogród to ważna część posesji! Dla właściciela inwestycja w zielone strefy wokół domu to klucz do zwiększenia wartości posiadłości nawet o 20%, a z punktu widzenia inwestora zadbana działka może być determinantą zakupu. W tym przypadku „miłość od pierwszego wejrzenia” nabiera całkowicie nowego znaczenia, więc warto, aby potencjalni nabywcy zakochali się w prezentowanym obiekcie już po otworzeniu furtki!  

 

Jak ogród wpływa na wartość domu?

Coraz większą uwagę przykładamy do tego, jak wygląda przestrzeń otaczająca budynek, w którym mieszkamy. Być może wynika to z szybkiego tempa życia i braku czasu na eksplorowanie świata poza granicami działki. Tuż pod oknami własnego domu chcemy zatem stworzyć sobie mały raj na ziemi, gdzie odpoczniemy, spędzimy czas z przyjaciółmi i naładujemy baterie. Ogród to też wyznacznik pozycji społecznej, symbol dobrego gustu i zapowiedź tego, co zobaczymy w dalszej części posesji lub mieszkania.

 

Wyniki Globalnego Raportu Ogrodniczego – przeprowadzonego w 2011 roku przez firmę Kairos Future – pokazują, że zadbany ogród może podnieść wartość nieruchomości nawet o 20%. Każda złotówka wydana na pielęgnację i utrzymanie zieleni przynosi zwrot inwestycji w wysokości około 2,2 zł. Polacy mają świadomość, że wysiłek włożony w estetyczny projekt ogrodu przyniesie im realne korzyści podczas sprzedaży, dlatego – równorzędnie z modernizacją kuchni i łazienki – podejmują renowację powierzchni na zewnątrz.

Jak tanio zaaranżować ogród i zwiększyć wartość nieruchomości?

 

Istnieje masa czynności niewymagających pieniędzy, czasu i wysiłku, by nieco „odświeżyć” wygląd ogrodu, a tym samym zrobić dobre wrażenie na potencjalnych nabywcach. Na ogólną ocenę architektury krajobrazu wpływ mają: zadbany trawnik (dlatego warto go regularnie kosić i nawadniać), starannie przycięte krzewy i drzewa ozdobne, odchwaszczone rabaty z kwiatami.

 

Teren powinien wyglądać schludnie i skromnie. Po pierwsze – zbyt duża ilość roślin może budzić obawy o konieczność trudnych i czasochłonnych czynności pielęgnacyjnych. Po drugie – postarajmy się zorganizować miejsce na narzędzia ogrodowe tak, aby kosiarka, grill oraz inne akcesoria nie wprowadzały niepotrzebnego chaosu, zajmując miejsce na trawniku. Najlepsze ku temu okazują się szopa lub specjalna budka. Nic straconego, jeśli jednak nie dysponujemy osobnym obiektem! Wówczas dobrze jest uprzątnąć garaż albo zagospodarować miejsce pod domem, oddzielając je od posesji niewielkim płotkiem czy parawanem ogrodowym.

 

Kupując własną nieruchomość, chcemy mieć zapewnioną prywatność: odgrodzić się od spojrzeń wścibskich sąsiadów i stworzyć sobie poczucie komfortu. Ważnym krokiem będzie zatem montaż ogrodzenia, a także renowacja lub zakup mebli. Zaaranżujmy miejsce do relaksu, gdzie znajdzie się kilka ławek i krzeseł, a także huśtawka lub hamak, który od razu będzie się kojarzył z błogim lenistwem wśród zieleni.

 

Zadbajmy też o fenomenalną oprawę strefy wypoczynku. Potencjalni nabywcy często oglądają nieruchomości po pracy, po południu lub wieczorem, dlatego odpowiednie oświetlenie wiele zdziała! Nastrojowe latarenki na tarasie czy podświetlone części zieleńca spełnią funkcję estetyczną i kto wie – może o zmroku, dzięki magicznym iluminacjom, oczarują przyszłych lokatorów?

Autorką artykułu jest Katarzyna Lasocka – redaktorka bloga Morizon i pasjonatka designu.

Zioła w domu. Rośliny doniczkowe, które możesz zjeść!

Czy wiesz, co jest najczęstszym powodem niepowodzenia w uprawie ziół w domu?

 

Oglądamy piękne zdjęcia z inspiracjami, gdzie w kuchni zielono jest od ziół, już prawie czujemy ich zapach w naszej własnej. Czytamy pierwszy lepszy  artykuł o tym jakie to proste, że wystarczy posiać nasiona, lub zakupić gotowe w doniczkach…

Żyjemy tą wizją i euforią gdy przynosimy po raz pierwszy do domu kupione zioła. Jedną doniczkę… dwie… czasem trochę więcej…

Za kilka dni czar marzenia pryska – rośliny więdną (ale przecież podlewam!), podsychają, tracą wygląd, wyciągają się itd. (co ja robię źle?). Jeśli próbujesz ponownie to sytuacja się powtarza i dochodzisz do wniosku, że ,,nie masz ręki” do roślin.

A co jeśli powiem Ci – wszystko z Tobą dobrze! Problem tkwi u źródła czyli w doborze roślin!

Najpopularniejsze zioła, są w większości roślinami ciepło i słońco-lubnymi. W mieszkaniu – za mało będzie dla nich wilgoci w powietrzu, no i właśnie światła, zwłaszcza w okresie zimowym.

Druga rzecz – jeśli kupujemy w sklepie zioła (i inne rośliny) hodowane na wielką skalę, to musimy się liczyć z tym, że od ,,urodzenia” do drogi do sklepu, żyją w perfekcyjnych warunkach, regulowanych przez komputer sterujący, z odpowiednio dawkowaną wodą i nawozami, oświetleniu o różnych częstotliwościach fal i traktowanych substancjami czy to przyspieszającymi wzrost, kwitnienie czy przeciwnie skarlającymi. W domu takich warunków im nie stworzymy, z góry więc należy założyć ich krótki żywot.

Część osób, próbuje również wysiewać nasiona z różnym skutkiem, zwłaszcza w okresie zimowym, bo jednak te rośliny wolałyby być latem na ,,grządce” 🙂

 

Rozwiązanie jest banalnie proste!

Po prostu istnieją rośliny doniczkowe, które świetnie rosną w domach przez okrągły rok, a przy okazji możemy ich używać kulinarnie, medycznie i kosmetycznie. Przechodząc do konkretów, lista poniżej:

  1. ,,Kubańskie oregano” Plectranthus amboinicus

To moje odkrycie kulinarne już sprzed kilku lat. Dostałam szczepkę jako ,,melisa” i trochę czasu zajęło mi znalezienie poprawnej nazwy. Ma mięsiste ,,włochate” liście, o aromacie między bazylią-rozmarynem-melisą. Rośnie bezproblemowo w zwykłej ziemi ogrodowej, nie lubi tylko bezpośrednich promieni słonecznych. Równie łatwo rozmnaża się ze szczepki. Warto tylko uszczykiwać wierzchołki pędów, by nie ,,wyciągał się” za bardzo.

Liści jego używam do mięs (pieczenie), jako dodatku do spaghetti czy sałatek i posypywania na kanapki zamiast szczypiorku (na surowo). Trzeba tylko wybrać ulubione proporcje, bo ma intensywny aromat. Rewelacyjnie spisuje się też w roli aromatycznej herbaty (liść dodany do herbaty lub zalany wrzątkiem), która przy okazji łagodzi przeziębienie, katar i bolące gardło (sprawdzone!). Podobno dobrze działa na laktację 😉 Naprawdę roślina na medal.

2. ,,Anginka” Pelargonium graveolens

Pamiętacie tę ,,śmierdzącą” roślinę z parapetu u babci lub szkolnego korytarza? To właśnie ,,anginka”. Podobno ludzie dzielą się na tych co uwielbiają jej zapach i tych co nienawidzą… Ja należę do pierwszych, ale pocieszę, jeśli roślina znajduje się w miejscu gdzie nikt jej nie dotyka, to zapachu nie wydziela – dopiero przy kontakcie, otarciu się czy urwaniu listka.

Jest rośliną równie bezproblemową co poprzednia, nie lubi jedynie przelewania i też warto uszczykiwać jej wierzchołki by się ładnie krzewiła. Łatwo się rozmnaża z sadzonki, ruszajcie więc na poszukiwania kierując się węchem 😉

Nie wszystkie przepisy zdążyłam sprawdzić na sobie, ale można ją stosować np. jako dodatek do rosołu (wrzucić liść), aromatyzowania ciast czy ciastek, nawet cukru (kładzie się listek na dno cukiernicy na jakiś czas), czy cudownie pachnącej herbaty (listek w kubeczku zamieni każdą ,,minutkę” w aromatycznego ,,earl greya” )

3. Cebula – tak ta zwyczajna nie mylicie się, choć może typowo ,,doniczkowa” nie jest 🙂

W okresie jesienno-zimowym przy braku świeżych witamin, zawsze u mnie w rodzinie posiłkowano się właśnie sadzoną do skrzyneczek lub zamoczoną ,,piętką” w wodzie cebulą, a raczej szczypiorem który z tej cebuli wyrastał. Sposób stary jak świat, a trochę niestety zapomniany. Rośnie oczywiście bezproblemowo, można posadzić do ziemi, lub w wersji dla leniwych do dekoracyjnych pojemniczków z wodą (najlepiej gdy umieszczone w wodzie są same korzenie by cebula nie gniła). Szczypior tniemy nożyczkami do sałatek, jajecznicy, kanapek i co nam wyobraźnia jeszcze podpowie, a on niezmiennie odrasta 🙂 Gdy odrastać zaczyna wolniej i widzimy, że cebula już straciła na „pękatości”, to cebulę można skroić do innych celów i podmienić na nową.

Mam też ochotę spróbować powyższą wersję z czosnkiem, gdyż szczypior czosnkowy jest naprawdę świetną przyprawą na surowo do sałatek – nie tak mocny jak wyciśnięty ząbek, ale równie aromatyczny.

 

To moje top 3 propozycje. Właściwie ciekawych roślin, które wytrzymują bezproblemowo w domu i nadają się na zastosowania kulinarnie jest jeszcze więcej, ale nie wszystkie posiadam w domu, będę więc uzupełniać wiedzę w miarę ,,testów” 🙂 Wymieniam poniżej, te mniej sprawdzone, bo może ktoś ma ochotę na samodzielne eksperymenty.

4. Aloes (jest kilka gatunków nadających się do użycia)

Świetna roślina lecznicza, z dzieciństwa pamiętam zakrapianie nosa jego sokiem (gorzki, więc można dodać miodu), czy przykładanie na rany lub odciski. Roślina bezproblemowa i łatwa do rozmnożenia. Podobno można z niego robić niezłe napoje, w tym wyskokowe 🙂 Warto przed zastosowaniem poczytać nieco, gdyż trzeba najpierw zniwelować alergiczne związki zawarte w skórce i pod nią.

5. Żyworódka

Mam i stosuję leczniczo, ale kulinarnie na szerszą skalę jeszcze mam opory. Małe rozmnóżki, dodać można do sałatek, a liść żuć nawet na surowo, co jest dobre przy bólu gardła czy zębów, ale działa lekko znieczulająco (przynajmniej na mnie), stąd jeszcze jest w fazie testów. Rośnie i rozmnaża się bezproblemowo. Warto usuwać na bieżąco rozmnóżki, bo roślina nimi ,,śmieci” dość intensywnie.

6. Stewia

Jako zdrowszy zamiennik cukru i słodzików. Jeden do pół listka stewii jest jak łyżeczka cukru do herbaty. Ponieważ nie słodzę herbaty, to nie mam jej jeszcze w kolekcji, ale przymierzam się do sadzonki by eksperymentować z ciastami. Podobno rośnie bezproblemowo, choć nie lubi zalewania i musi mieć pewien okres spoczynku, po którym znowu rusza ze wzrostem.

7. Imbir

Wciąż nie zdążam posadzić, gdyż zjadamy w dużych ilościach na bieżąco, a podobno warto, bo roślina bezproblemowo radzi sobie w domowych warunkach. Posadzony nie za głęboko korzeń (kłącze właściwie) imbiru, wypuszcza dość ładne liście i powoli się rozrasta. Raz na czas można wyciąć najstarszą część i zużyć w kuchni, a młodsze kłącza posadzić znowu. Aromat jest bardziej intensywny od tych kupowanych w sklepie.

8. Trawa cytrynowa

Nieźle rośnie w ogrodzie, choć nie zimuje, ale podobno wytrzymuje dość długo warunki domowe (można ją przezimować w mieszkaniu). Rośnie bezproblemowo z nasion i można ją ,,strzyc” w celu uzyskania liści o cytrynowym aromacie, ale bez kwaskowatego smaku. Nadaje się do herbat, deserów, ale też innych dań gdzie pasować będzie ,,cytryna”, warto tylko pamiętać o wyciągnięciu samych liści np. po gotowaniu, sam liść jest trudny do przeżucia 🙂

 

Na ten moment tyle ciekawostek. Ruszajcie na poszukiwania i podzielcie się przepisami z wykorzystaniem powyższych. A może macie już doświadczenia z powyższymi roślinami, albo znacie jeszcze inne warte uwagi w temacie?

 

Niech Zieleń będzie z Wami!

Olena

Po więcej zajrzyj na Facebook: Zieleń Do Kwadratu – fan page

I dołącz do grupy: Mały Ogród i Balkon

Jak zaprojektować MAŁY OGRÓD cz.1

Obecny rynek nieruchomości oferuje nam rozmaite namiastki ogrodów poczynając już od skrawków 1m2, (mieszkanie które ma w opisie „ogródek” lepiej się sprzeda), aż do całkiem pokaźnych – wielkości dużego pokoju. Bardzo często są to też wąskie na 4 metry pasy gruntu przy budynku tzw. długa kiszka (te 4 metry deweloper jest zobowiązany zachować do granic działki, i ani metra więcej nie zostawi 😉

Jeśli jesteś w posiadaniu takowego cuda – zacznij od spisania jak poniżej, ogólnych wytycznych w punktach (nawiasem mówiąc dla większych ogrodów są dość podobne):

  • FUNKCJE jakie ma spełniać/co chcemy w nim zmieścić (trawnik, huśtawkę, miejsce zabaw, warzywnik, miejsce na rowery, itd. – tu ważna informacja, że w większości osiedli dopuszczalny jest tylko grill elektryczny lub gazowy 😉 ) Dodatkowa uwaga – warto posiadać choćby orientacyjną mapkę lub wiedzę jakie instalacje przebiegają przez ogródek, żeby nie zrobić sobie niemiłej niespodzianki podczas kopania.
  • ŚWIATŁO – zmora małych, śródblokowych ogródków. Zazwyczaj jest go po prostu niedostatek i nie na wszystkie rośliny będziemy mogli sobie pozwolić. Wysokie budynki, drzewo u sąsiada czy balkony nad ogrodem mimo, że nie zabierają nam bezpośrednio przestrzeni, to zabierają nam światło niezbędne dla życia roślin. Warto więc pamiętać, że często będziemy musieli bazować na roślinach cienioznośnych. Warto zrobić sobie kilka zdjęć o różnych porach dnia i zobaczyć jak wędrują cienie na działce – da to odpowiedź, które fragmenty będą najlepiej, a które najgorzej doświetlone.
  • WODA – tutaj ważna jest ogólna wilgotność gleby na działce oraz miejsca, w których potencjalnie może zbierać się nadmiar wody. Warto sprawdzić czy woda opadowa nie spływa  strumykami z sąsiednich działek, albo co niestety częste, z balkonów czy daszków sąsiadów nad nami.
  • GLEBA – czy była nawożona, czy przypadkiem nie został nam w ogrodzie w większości gruz po budowie zamiast ziemi. Jeszcze gorsza jest tzw. martwica – ziemia zazwyczaj w siwym kolorze wyciągnięta w trakcie budowy z głębokich warstw gruntu na powierzchnię. Nie posiada ona żadnych wartości odżywczych i rośliny będą w niej ,,marnieć”. Z kolei od ,,miąższości” warstwy gleby zależy jakiej wielkości rośliny możemy posadzić. Przy głębokości 30 cm i powyżej można nasadzić drzewka, krzewy i byliny, a już przy warstwie grubości np. 15 cm i to na garażu podziemnym, zostają nam trawnik, byliny czy nasadzenia w donicach.
  • WIDOKI – wyznaczamy sobie osie, wzdłuż których najczęściej spoglądamy z mieszkania, lub chodząc po ogródku. Zaznaczamy miejsca, które warto odsłonić lub zaakcentować. Widoki nieciekawe (śmietnik, parking itp.) będziemy zasłaniać lub odwracać od nich uwagę np. poprzez umieszczenie czegoś atrakcyjnego, ściągającego wzrok, gdzieś dalej.

Kiedy już wyznaczymy sobie układ na podstawie powyższych informacji, wtedy dopiero przychodzi czas na…

  • ROŚLINY – w tak niewielkim ogrodzie rzadko kiedy zastanych roślin nie da się przesadzić, więc traktujemy teren jako potencjalnie ,,pusty”, albo nanosimy na plan te rośliny, które nie będą przesadzane – będą stanowiły szkielet ogrodu.
    •  I pierwszy ważny dylemat – czy naprawdę potrzebny jest nam trawnik? Nawet najmniejszą kosiarkę trzeba gdzieś trzymać, kosić regularnie, a potem jeszcze wywozić odpady po skoszeniu (nie każdy zarządca osiedla to przewidział). Małe i poręczne podkaszarki niestety mocno szarpią trawę i na różnych wysokościach, więc ciężko będzie z idealnym trawnikiem. Osobiście często proponuję rezygnację z trawnika na rzecz tarasów, ścieżek i roślin 🙂
    • W każdym ogrodzie znajdzie się miejsce na drzewa i krzewy, zwłaszcza że są one szkieletem całego ogrodu i podstawą zimowego wyglądu. Trzeba tylko pamiętać by wybierać odmiany zwarte np. kuliste, kolumnowe, czy  karłowe lub szczepione. Nie rozrosną się nadmiernie i nie będą za kilka lat stwarzać problemów (wykroty, kolizja z infrastrukturą, niszczenie fundamentów budynku itd.). Zapominamy o roślinach ekspansywnych.
    • Przy roślinach zielnych (np. bylinach) możemy sobie pozwolić na więcej – w końcu zawsze można je wykopać i komuś podarować 🙂 Na pewno jednak znów nie polecam inwestowanie w gatunki ekspansywne, gdyż zdominują i ,,zarosną” cały ogród nie pozostawiając przestrzeni żadnym innym roślinom.
    • Pnącza, pnącza, jeszcze raz pnącza. Przy braku przestrzeni potrafią wyprodukować olbrzymią ilość masy zielonej, a także stworzyć iluzję zwartego żywopłotu, gdzie naprawdę zajmują 10-20 cm szerokości. Można się nimi odgrodzić, zasłonić i nawet w najmniejszej przestrzeni cieszyć dużą ilością bujnej zieleni.

Teraz do dzieła – taśmy miernicze, sznurki i kijki, linijki i papier milimetrowy (no nie tylko, żartuję) i można tworzyć na podstawie powyższych ,,wytycznych” pierwsze szkice ogrodów.

W kolejnym poście przedstawię kilka rysunkowych ,,gotowców”, na mały ogród, a roślinom do takiego ogrodu poświęcę jeszcze kolejny wpis.

Niech zieleń będzie z Wami!

[Z2]

Po więcej zajrzyj na Facebook: Zieleń Do Kwadratu – fan page

I dołącz do grupy: Mały Ogród i Balkon

Rośliny piękne zimą – moi faworyci cz.I

Zima zbliża się ku końcowi, warto więc podsumować urodę tych roślin które cieszyły oko cały czas mimo solidnych mrozów.

Ten sezon należy zdecydowanie do zestawienia zimozielone+trawy.

Na pierwszych miejscach zdecydowanie rośliny zimozielone, bez nich zimowy ogród nie może istnieć. Nie lubię gdy zimozielonych roślin w ogrodzie jest za dużo, ale stanowią niewątpliwie cały szkielet kompozycji. Zwłaszcza w okresie bezlistnym gdzie wszystkie ,,słabe” strony ogrodu są obnażone i widać je jak na dłoni.

Prym wiedzie niezmiennie cis, w moim przypadku kolumnowa bardzo wąska odmiana  (Taxus ‚Fastigiata Robusta’) – przypomina mi swoją zwartą fakturą ciemnozielone niedźwiedzie futro. Oszroniony lub zaśnieżony wygląda równie bajecznie. Minusem jest jednak fakt, że trzeba go obwiązać zimą by ciężki śnieg nie wygiął gałęzi, gdyż zniekształcone nie wrócą do stanu pierwotnego.

Kolejna pozycja, to niezawodna gniazdowa odmiana choiny kanadyjskiej (Tsuga canadensis ‚Yeddeloh’) tworząca malownicze zielone „kopy”. Wolnorosnąca i niezastąpiona w małych ogródkach i świetna do nasadzeń w donicy. I na koniec – świerk syberyjski. Dzięki temu, że wąski również świetnie sprawdza się w nie za dużych ogrodach, ma oryginalne srebrzyste od dołu igły co sprawia, że roślina się lekko mieni no i zdecydowanie świetnie sprawuje się w głównej roli udekorowana na Bo -że Narodzenie 🙂 (Nasz Bożonarodzeniowy egzemplarz czeka sobie spokojnie na posadzenie w donicy w ogrodzie).

Z roślin bezlistnych – zauroczyła mnie w tym roku niesamowicie brzoza pospolita o zwisłym pokroju (Betula pendula ‚Youngii’), jest dekoracyjna nie tylko dzięki jasnej korze, ale też malowniczemu ,,płaczącemu” pokrojowi i delikatnych gałązkach. W miejscach zacisznych gdzie nie połamie jej śniegi i na ciemnym tle sprawdza się rewelacyjnie u mnie niska odmiana hortensji bukietowej (Hydrangea paniculata ‚Little Lime’), gdyż ,,trzyma” zaschnięte kwiatostany przez całą zimę.

Na pierwszy plan wysuwają się też byliny, a konkretnie – trawy. Śnieg potrafi bardzo szybko je zniekształcić jeśli zapomnimy o ich związaniu, ale zimy u nas coraz mniej śnieżne. Za to ze szronem trawy się ,,kolegują” tworząc niesamowicie malowniczy nastrój. Ja polecam odporne (też do donic) o delikatnych kwiatostanach proso rózgowe w odmianach (Panicum virgatum) oraz turzyce o wąskich liściach (zabijcie, ale nie pamiętam odmiany 🙂 )

Tyle faworytów roślinnych.. myśląc o okresie zimowym warto pamiętać też o ,,biżuterii” ogrodowej czyli różnych ozdobach, ale o tym kolejnym razem 🙂

 

Niech zieleń będzie z Wami!

[Z2]

Po więcej zajrzyj na Facebook: Zieleń Do Kwadratu – fan page

I dołącz do grupy: Mały Ogród i Balkon

 

Cis – jak niedźwiedzie futro, hortensja bukietowa, proso rózgowe, turzyca i odrobina ,,biżuterii” ogrodowej.

 

 

Akwarium – Krajobraz zamknięty w szkle.

Każdemu kto zaczyna swoją podróż z projektowaniem krajobrazu, polecam zacząć od projektowania… akwarium.

Urządzanie podwodnego świata jest niczym innym jak wykonaniem swoistego ,,modelu” naszego projektu, z tą różnicą, że ta makieta żyje i podlega procesom biologicznym jak każde żywe i funkcjonujące środowisko.

Zaczynamy jak przy każdym typowym projekcie od sporządzenia szkiców i koncepcji. Zasady są podobne jak przy projektowaniu typowego ogrodu – najpierw myślimy o tym jaką funkcję powinien spełniać cały zbiornik, czy ma być tylko dekoracją, przegrodą, dodatkowym oświetleniem czy może miejscem hodowlanych eksperymentów.

Musimy wiedzieć czy kompozycja będzie widziana ze wszystkich stron czy tylko z kilku, wybrać stabilną podporę dla akwarium i zaaranżować w pobliżu miejsce gdzie będziemy trzymać niezbędne akcesoria do jego pielęgnacji. Na pewno trzeba unikać miejsc z bezpośrednimi promieniami słonecznymi, w pobliżu kaloryferów czy okien (parapetów) gdzie będzie przewiew.

Po ustaleniu ,,warunków” akwarium, podobnie jak w ogrodzie myślimy o jego stylistyce która ma nawiązywać do funkcji. Wybór jest ogromny od japońskiego minimalizmu, po roślinny busz akwarium holenderskiego, czy księżycowy krajobraz niektórych akwariów biotopowych (cały czas omawiam akwaria słodkowodne, a są jeszcze morskie, ale to inna bajka 🙂 ) No właśnie – jeśli decydujemy się na tzw akwarium biotopowe, czyli naśladujące naturalne środowisko typowe dla danych gatunków ryb, to trochę dylematów stylistycznych nam odpada, gdyż staramy się wtedy dobrać elementy wyposażenia by jak najbardziej odwzorować naturę.

Ale nawet jeśli stawiamy wyłącznie na inwencję twórczą to musimy zdecydować która część zbiornika jaką powinna spełniać funkcję, gdzie umieścimy niezbędne sprzęty typu filtr czy grzałka, a także jakie planujemy ukształtowanie terenu, wyposażenie typu skały, korzenie, groty, bambusowe pale itp.

Rośliny staramy się komponować pamiętając o pierwszym, drugim, ewentualnie też trzecim planie, gdzie z przodu umieszczamy rośliny najniższe, a z tyłu najwyższe, oczywiście z możliwością pewnych odstępstw. Zasady są identyczne jak przy projektowaniu ogrodu – im mniej gatunków roślin. tym łatwiejsze komponowanie i bardziej spójny wygląd, im mniej doświadczenia ma akwarysta tym także mniej wymagające rośliny powinien wybierać.

Wszystkie pomysły warto nanieść na papier w formie rzutu z zaznaczonymi elementami kompozycji. Dużą pomocą są też rozrysowane ,,elewacje” zbiornika czyli widoki z różnych stron czy rysunek 3d np. w formie aksonometrii.

I najważniejsze – pamiętajmy, że tak jak krajobraz, czy ogród, kompozycja w akwarium również podlega 4 wymiarowi, czyli upływowi czasu, którego działanie również warto przewidzieć, choć… w tej podwodnej miniaturze zrobienie ewentualnych poprawek jest dużo łatwiejsze i mniej kosztowne niż zmiana pomysłu np. na cały ogród 🙂

Myślę, że na założenie już konkretnego zbiornika krok po kroku poświęcę osobny post 🙂

Niech zieleń będzie z Wami!

[Z2]

Po więcej zajrzyj na Facebook: Zieleń Do Kwadratu – fan page

I dołącz do grupy: Mały Ogród i Balkon

Robocze szkice i „realizacja” ☺
materiały: skały- łupek, korzeń, podłoże bazaltowe, filtr wewnętrzny, grzałka, termometr;
rośliny: Anubias barteri nana, Mikrozorium, Nurzaniec;
obsada ryb: Neon Innesa, Otosek, Prętnik karłowaty, krewetka Red Cherry

Rośliny piękne jesienią – moi faworyci cz.I

Mam wielu jesiennych faworytów w swoim ogrodzie – dwie jego najatrakcyjniejsze pory to początek lata i jesień właśnie.

Najpierw nieśmiało zaczynają się przebarwiać kwiatostany hortensji bukietowej ‚Little Lime’ i kolorków nabiera proso rózgowe w różnych odmianach. Szybko do spektaklu dołącza grujecznik japoński i jeśli pogoda jest przychylna to trzyma swoje piękne i pachnące piernikiem liście nieco dłużej niż zazwyczaj – w promieniach słońca ma się wrażenie jakby sam świecił na piękny złoty kolor.

Najdłużej w tym roku czekać na siebie kazały królowe zestawienia – Amanogawy. Ta czereśnia z tzw. japońskich kusiła mnie od dawna, ale zazwyczaj ostrożnie podchodzę do roślin kwitnących na różowo 🙂 Jesienią jednak nie ma im równych – przechodzą kolorystyczną metamorfozę od lekkiego bordo przez ogniste pomarańcze i żółcie. Wyglądają jak płonące wąskie pochodnie i co ważne – dość długo w moim zacisznym ogrodzie trzymają liście (to ważna cecha u roślin mających zdobić jesienią).

Przez cały ten okres nie pchając się na pierwszy plan kwitną również wytrwale róże – pnąca ‚Climbing Iceberg’ i rabatowa ‚Aspirin Rose’, a także miniaturka ‚Green Ice’, aż do pierwszych przymrozków potrafią rozwijać nowe kwiaty.

Na końcu zestawienia, późną jesienią, kiedy ogród zdobią już głównie rośliny zimozielone i suche kwiatostany oraz kępy traw, słoneczny kolor wciąż trzyma w swoich owocach nieduża jabłoń ozdobna w odmianie ‚Winter Gold’, na której wzrost czekam z niecierpliwością gdyż podobno z owoców powstają wyśmienite przetwory i nalewki.. w sam raz na zimowe wieczory 🙂

Niech zieleń będzie z Wami!

 

[Z]2

 gruj-111 horti wintergold-222amanog-111aspirin-rose-2016listopad-2016

Jesienny ogród pionowy za grosik

Też czasami tak macie, że wracacie z ogrodowych zakupów z zupełnie nieprzemyślanym pakunkiem np. 25 wrzosów, a po powrocie do domu przypominacie sobie, że macie do dyspozycji jedynie 1m2 balkonu? 😉 Na takie dylematy współczesna architektura krajobrazu znalazła rewelacyjną odpowiedź – ogrody pionowe inaczej wertykalne… korzystając z tych zdobyczy cywilizacji proponuję oszczędnościową wersję, tzw. ,,studencką” 🙂

Krok po kroku:

  • mamy 25 wrzosów (lub mniej/więcej)
  • znajdujemy 5 kobiałek po truskawkach
  • odmierzamy dwa kawałki solidnego sznurka i mocujemy go do tylnych ścianek w kobiałce techniką dowolną byle skuteczną
  • wykładamy kobiałki folią lub workami foliowymi
  • sadzimy w kobiałkach wrzosy lub po prostu wkładamy je w doniczkach
  • poziomujemy kobiałki jeśli tego wymagają
  • cieszymy oko jesienną dekoracją godną pana Blanca

Niech zieleń będzie z Wami!

[Z]2

Po więcej zajrzyj na Facebook: Zieleń Do Kwadratu – fan page

I dołącz do grupy: Mały Ogród i Balkon

 

diy-wrzosy-222

Za widok z okna też się płaci.

 

Za widok z okna też się płaci. Do takich prostych wniosków dochodzę po kolejnych negocjacjach z deweloperami mieszkaniowymi. Pozytywny fakt jest jednak taki, że można i warto o ten widok zawalczyć.

Większość deweloperów nie posiada gotowych ustalonych na ,,mur beton” projektów otoczenia budynku, o projektach zieleni nie wspominając. Negocjując kupno mieszkania z rynku pierwotnego, warto pamiętać więc by dopytać o choćby orientacyjny projekt otoczenia budynku – może się niespodziewanie okazać, że przed oknami będziemy mieć zamiast widoku na pobliski zagajnik – parking na kilkadziesiąt miejsc postojowych. Co wtedy? Albo negocjujemy cenę, albo ustawienie parkingów, ich obsadzenie itp. (oczywiście wszystko co wynegocjujemy, trzeba będzie mieć na piśmie przed podpisaniem umowy ) albo jedno i drugie 🙂 Nie bójmy się drukować planu terenu i nanosić na nim własne poprawki do akceptacji.

Dobra wiadomość również dla tych, którzy poszukują mieszkań/domów z ogródkami. Dodam – z jak największymi ogródkami, patrząc na swój przykład 🙂 – w trzech na trzy przypadki, powiększenie ogrodu, poparte kilkoma propozycjami, spotkało się z przychylną decyzją. Co więcej, powiększenie od kilku metrów do nawet dwóch dotychczasowych wielkości – w cenie! I dużo łatwiej się to negocjuje aniżeli cenę lub wliczenie w koszt przeróbek w mieszkaniu. Jednym słowem – warto! Jeśli macie jakieś pytania na ten temat – zachęcam do dzielenia się w komentarzach.

Niech zieleń będzie z Wami!

Z2

parkingi-111zagospodarowanie-ogrodow-hamernia-small